 Miejsce pracy przygotowane, zabieramy się do roboty... |
 Sprzęt wygląda imponująco, nie codziennie ma się do czynienia z takimi podzespołami |
 Otwieramy pustą póki co obudowę, która - jak się później okazało - komponentów ma więcej niż niejeden cały komputer |
 W rzucającym się w oczy ciemnym styropianie schowane są dwa spore wiatraki do chłodzenia pamięci masowych |
 Woreczki ze śrubkami oznaczone były tak, by treść instrukcji nie pozostawiała wątpliwości |
 Praca pozorowana :) Dyski muszą być umocowane do szyn, nim te włoży się do obudowy |
 Później przełożyliśmy górny napęd o piętro wyżej, żeby uniknąć kłopotów z temperaturą |
 Podłączenie dysków do kontrolera RAID wymagało zdjęcia systemu chłodzenia i odpowiednie przeprowadzenie kabli nie było łatwe |
 Dyski zamontowane, teraz zgodnie z kolejnością zaproponowaną w leżącej na biurku instrukcji, przystąpiliśmy do montażu płyty |
 Pierwsze skojarzenie dla użytkownika PeCeta - akwarium |
 Trafienie płytą w bolce mocujące obudowy to prawdziwy wyczyn |
 Efekt - po prostu modelowy |
 Zestaw narkomana - pasta termoprzewodząca dostarczona przez Intela w gotowej strzykawce |
 Pierwszy procesor już siedzi, to jego kolega wraz z radiatorem - tu jednak rodzi się pytanie, czy górną przykrywkę plastikowej obudowy radiatora należy wyłamać, czy też nie? |
 Do drugiego procesora - druga strzykawka; zawartość równie mało apetyczna |
 Procesory na miejscu, dwa razy 1,8 GHz - aż sie prosi, żeby zainstalować SETI... |
 Wyjęty wcześniej zestaw wiatraków znowu na miejscu |
 Wygląda fajnie, nie? |
 Jeszcze tylko pospinanie kabli, żeby nie wkręciły się w jeden z pięciu wentylatorów |
 Gotowe, serwer złożony - zdjęcie pierwsze |
 Widok z drugiej strony |
 Zbliżenie |
 Widok nieco pełniejszy |
 Widok z drugiej strony |
 Wielkość obudowy na typowym użytkowniku PeCeta robi wrażenie |
 Przód typowo serwerowy, bez zbędnych wodotrysków |
 Wielkość na tle notebooka |
 Tyle składania tylko po to, żeby później przekonać się że kabel od zasilania nie pasuje... :P |